• Wpisów:11
  • Średnio co: 92 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 21:27
  • Licznik odwiedzin:4 430 / 1115 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Mam definitywnie dość.. Dzisiaj moja "kochana" mama zabrała mi mój wymarzony osiemnastkowy prezent, na który czekałam od zeszłych urodzin. Przedtem kupiła moje ulubione drożdżówki, zjadłam jedną, ale na stole została jeszcze jedna. Powiedziała, żebym ją sobie zjadła, bo je przecież lubię, ale ja odpowiedziałam, że nie mogę bo wyglądam już przecież jak gruba świnia, a ona na to-"no i co z tego, jest lato, nie chodzisz do szkoły, nie musisz się nikomu podobać, schudniesz w sierpniu". Nie ma to jak słowa pocieszenia od matki. W dodatku wymaga ode mnie, żebym nauczyła brata praktycznie wszystkiego, począwszy od chemii, z której był zagrożony, kończąc na tym, jak postępować z dziewczynami (mój brat jest 3 lata młodszy ode mnie).
Tak, więc mogę spokojnie uznać, że mam na głowie problemy całej rodziny, o których nie będę wspominać szczegółowo.
Sweet!

  • awatar Motylkowa17: haha w sierpniu a potem nie zdążysz schudnąć i dupa :p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej, dzisiaj starałam się trzymać dietę i poza talerzem zupy i połową szklanki maślanki owocowej udało mi się. Łącznie zjadłam ok. 1500 kcal, czyli tyle ile chciałam. Niestety dzisiaj zrobię tylko Mel B abs, a cały dzień siedziałam w domu przed komputerem..
Jutro mam jechać z rodziną do Warszawy. Nie mam się nawet w co ubrać. Jestem za gruba, we wszystkim wyglądać jak mięso obwiązane sznurkiem. Czuję się źle. Bardzo źle.
Dodatkowo jutro nie mogę jeść żadnych warzyw, owoców ani nawet żuć gumy, bo w środę mam USG brzucha. Nie wiem co będę jutro jadła. Tym bardziej, że będę cały dzień poza domem, pewnie jakiś fast food wpadnie, zatem szykuje się kolejny cheat-day, już czwarty od początku miesiąca...
W sobotę jadę znowu do rodziny na imieniny, znowu cheat-day. Jak tak dalej pójdzie to będę się turlać po mieszkaniu, a nie chodzić..

  • awatar Who cares what i do ?: Doskonale Cię rozumiem , czuję się podobnie . Choć ważę 52 kg Czuję się jak jakaś szynka , bo kompletnie się zaniedbałam :/
  • awatar Pearlita: Nie ma co się załamywać, bo jest bardzo dobrze :)
  • awatar Anonimowa Anorektyczka: @maaraa: zle mnie zrozumialas, oprocz tego co zjadlam przez caly dzien (1500) zjadlam zupe i maslanke :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nie wiem co robić.. Dzisiaj miałam zły humor, bo waga pokazuje coraz większe cyferki. Jutro wychodzę na ważną dla mnie imprezę, bo będzie tam mój były, do którego nadal coś czuję. Zaczęłam szykować ubranie. Przymierzyłam pierwszą sukienkę, ledwo ją wcisnęłam, ale gdy chciałam zapiąć zamek- pękł. Wyjęłam z szafy kolejną, jakoś się w nią wbiłam, ale wszędzie się marszczyła. Były to sukienki luźne na mnie zanim zaczęłam się odchudzać. Wpadłam w histerię. Mama zaczęła krzyczeć, że tyle razy mi mówiła, że powinnam się trochę ograniczać, ale ja wiedziałam lepiej i jadłam po 7-8 kawałków ciasta.. Teraz żałuję. Idzie lato, a ja wyglądam jak wieloryb. Czuję się bezsilna, brak mi motywacji, bo pomimo że ostatnie dwa tygodnie jadłam po 1400 kcal to nadal tyję.
Jedyne czego chcę to umrzeć, po tym jak usłyszałam od mamy, że każdego dnia ją powoli zabijam, że przeze mnie wpadła w alkoholizm, że przeze mnie płacze całe noce...
Nie chcę już żyć, nie w ten sposób...
  • awatar Niuniala♡: piękny strój
  • awatar oooouu: Ej! Nie można tak. Twoja mama to Twoja mama .. I nie Twoja wina, że jest alkoholiczką :/ A sukienka to szczegół, na pewno znajdziesz coś na siebie! ;* Powodzenia
  • awatar Fit Changes: Mam przyjaciółke... jej matka i ojciec ostatnio zaczeli jej wmawiać że piją przez jej choroby... a z mojej perspektywy to dziala na zasadzie symbiozy ona mdleje choruje na tle nerwowym przez nich a oni piją... tylko kur... po co ?!? Ja również wpieprzałam po kilka kawałków ciasta i codziennie paczka chipsów standard NAPRAWDE słyszałam pełno komentarzy od rodziców np. - jak ty wyglądasz ! w lato w kostium nie wejdziesz i z takim brzuchem to jeszcze powieedza ze to przez ciąże!! Wiesz ile ja płakalam? Moja matka tez do chodych nie nalezy tak jak ojciec... i teraz jak zaczelam zmiany to najpierw byli na nie, teraz okej super, ale próbują mnie złapać na jakiejś wpadce... głownie mama bo tata nie namawia mnie np. na lody... wiem że mnie kochają i te wcześniejsze komentarze były po to aby mnie zmotywować co chcąc nie chcąc im sie udało :) Teraz jestem szcześliwa... w ciagu 5 tygodni jest mnie mniej o 7 kg. Uwielbiam czytać twojego bloga bo masz problemy jak kazda z nas.Nie przejmuj sie mama
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Nienawidzę siebie.. Siebie i tego jak wyglądam, kim jestem..
Wstałam rano, pełna optymizmu poszłam się zważyć. Na ekranie wagi ukazało się 53,4. Łzy napłynęły mi do oczu. Chciało mi się płakać, ale ogarnęłam się, ubrałam i poszłam zjeść śniadanie.
W szkole mój pseudo przyjaciel anorektyk wytknął mi, że przytyłam, że kiedyś wyglądałam dobrze, a teraz mam grube nogi. Powiedział to przy ludziach, na których opinii bardzo mi zależy. Pomimo, że pękło mi serce starałam się nie rozpłakać.
Po powrocie do domu siedziałam i przez godzinę płakałam. Mama spytała tylko raz co się stało. Odpowiedziałam, że nic. Wyszła z pokoju i przez całe popołudnie weszła do niego ponownie tylko raz- żeby nakrzyczeć na mnie, że w domu jest bałagan, a ona po pracy musi sprzątać.
Tata ma gdzieś moją chorobę, brat tym bardziej.. Siedzę w tym gównie sama, zakopana po uszy, a każda uwaga na temat mojej wagi, jest jak cios zadany brzytwą w moje popękane serce. Nie potrafię z tego wyjść. Kto raz wdepnął w zaburzenia odżywiania, będzie tkwił w tym do końca życia. U mnie zaczęło się od anoreksji, a teraz skutkuje kompulsywnym objadaniem się.
Widzę, że wyglądam coraz gorzej, ale nie potrafię sobie odmówić niepotrzebnego jedzenia; słodkości, fast foodów i innych pyszności. To jest silniejsze ode mnie...

  • awatar Lekka jak motyl.: Kochana, masz nas. Nie płacz, jesteś piękną, wartościową kobietą. Nie poddawaj się. Wracaj do diety. Masz silną wolę, skoro kiedyś wytrzymywałaś. A ten Twój kolega to dupek. Nie przejmuj się jego opinią. Szkoda słów na takich ludzi.
  • awatar Dążę do perfekcji....: Uważaj żeby nie popaść w bulimie. Jeśli będziesz chciała się szybko pozbyc kilogramów, później będzie ciężko.
  • awatar Na wodzie i powietrzu }!{: Walka którą staczasz sama ze sobą zawsze jest najtrudniejsza. Dasz rade!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Dzisiaj miałam bardzo zły humor. Mój cheat miał chyba milion kalorii, cały dzień siedziałam nad matmą, nie ruszałam się z miejsca.. Aż nagle napisał do mnie TEN chłopak, o którym wspominałam w poprzednim poście. Humor poprawił mi się o 720 stopni.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wszystko szło tak świetnie, wczoraj był naprawdę dobry dzień. Dobrze mi szło w szkole, zjadłam 1300 kcal, napisał do mnie chłopak, w którym bujam się od dawna.
Dzisiaj wszystko było dokładnie odwrotnie..
Miałam mega cheatday, chłopak obiecał napisać dzisiaj, a nie napisał, mama powiedziała że w sumie to mogłabym schudnąć ze 2 kg, a jutro jedziemy w gości i znowu będzie mnóstwo żarcia. W niedzielę powtórka z rozrywki..
Mam dość. Nie daję już rady..

 

 
Nienawidzę siebie, swojej rodziny i swojego życia. To ja muszę o wszystko dbać. O leniwego brata, któremu nie chciało się uczyć i teraz prawie nie zdaje, o dom w którym wszyscy tylko bałaganią, a ja muszę sprzątać, bo przecież nie mam prawa być zmęczona.. Oprócz tego dochodzą problemy związane z anoreksją, znajomi i oczywiście ogrom nauki w swojej szkole.
Mam dość życia, bo to nie życie, to egzystencja, powolne umieranie.. Tak naprawdę moja dusza już dawno umarła, teraz obumiera tylko ciało. Od 2 dni znowu trzymam dietę, stwierdziłam że nie ma sensu czekać aż dostanę okres, bo i tak nie przyjdzie prędko, jeżeli w ogóle..
Startuję z tego miejsca co rok temu, waga 53 kg, dieta (na początek) 1300 kcal.
Mam nadzieję, że tym razem schudnę na tyle, że umrę..

  • awatar UnlockUp: trzymam kciuki :)
  • awatar S i L e N c E: Brzmisz znajomo ... Trzymaj się !
  • awatar π314: Jesteś tutaj pierwszą dziewczyną z aną, która trzeźwo myśli i zdaje sobie sprawę co ją spotkało, czy raczej w co się wpakowała. To już ogromny sukces. Wiesz, że masz problem, wiesz na czym on polega, to na pewno uda Ci się go przezwyciężyć. Przy 170cm waga w granicach 50-60kg będzie OK. Jeśli zjechałaś do 38kg, to na pewno będziesz potrafiła utrzymać powiedzmy 55kg. Będziesz jednocześnie szczupła i będziesz mogła normalnie funkcjonować. Powodzenia! :) Robert
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Boże!
Nie daję już rady, rodzice ciągle wmuszają we mnie jedzenie, a ja nie potrafię odmówić.. Wyglądam już gorzej niż przed anoreksją. Z dnia na dzień tyję coraz bardziej.
Jestem blogerką, kiedyś wyglądałam jak modelka, a teraz po prostu pulpet ubrany w ładne ciuszki. Tak widzę siebie i nie jest to spowodowane anoreksją.
Czuję, że niedługo stanę się otyła. Nie wiem co mam robić. Próbowałam trzymać dietę, ale nie dałam rady. Jestem za słaba, brakuje mi motywacji oraz wsparcia rodziny czy znajomych. Kiedyś byłam piękna, a teraz jestem paszkwilem. Taka właśnie jest prawda. Z łabędzia stałam się brzydkim kaczątkiem. Pokraką, której nikt nie lubi (bo ludzie nie tolerują odmieńców). Zostałam praktycznie sama, jak palec.
Przede mną ciężki weekend, bo jutro i w niedzielę jadę do rodziny, gdzie będzie jedzenie, którego nawet ja sama nie potrafię sobie już odmówić...


  • awatar chudejestpieknexxx: Moze po prostu potrzebujesz odpoczynku, regeneracji? Szczegolnie psychicznej. Mam nadzieje, ze zbierzesz sie i zaczniesz o siebie walczyc, choc to cholernie trudne.
  • awatar Anonimowa Anorektyczka: @imperfection: mam to samo, brzuch jak balon, taki spuchnięty, napady głodu.. to jest straszne, na samą myśl chce mi się płakać..
  • awatar imperfection: doskonale Cię rozumiem <pociesza> ja miałam różne etapy u siebie, teraz po głodówce, niestety rzuciłam się na żarcie, wszyscy tylko gadali, że muszę przytyć, a mi ubyło tylko 4 kg i teraz co ?? od tyg mam brzuch jakbym była w ciąży, ubieram wszystkie najluźniejsze i najszersze rzeczy z mojej szafy, nogi mi popuchły, a już i tak miałam grube ;/ czuję się jak toczący się baleron ;/ unikam ludzi, dotyku,. nie mogę ze sobą wytrzymać, te wszystkie myśli mnie zabijają w środku,. oczywiście nikt tego nie widzi,. nikt nie wie co czuję ;/ chcę zacząć ćwiczyć i lepiej się odżywiać, ale zobaczymy jak mi to pójdzie,. polecam Ci też ćwiczenia z Chodakowską, jak z nią ćwiczyłam to naprawdę lepiej czułam się psychicznie ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Z dnia na dzień jest coraz gorzej..
Jestem coraz bardziej nerwowa, głodna, a w dodatku czuję się jak największy grubas na Ziemi.
Widzę jak mama na mnie patrzy, gdy coś jem. Ten wzrok jest nie do wytrzymania. Nienawidzę siebie za ten brak kontroli. Dzisiaj w ramach napadu głodu zjadłam ok. 500 kcal na raz. To mnie dobija. Dodatkowo w szkole mi nie idzie, a moja ukochana kotka miała dziś zawał. Dziękuję Bogu, że nie umarła, bo jest najbliższym mi stworzeniem. Nikomu nie mogę się zwierzyć ze wszystkiego, tylko jej. Gdyby jej zabrakło, chyba dostałabym świra.
Rodzice ciągle powtarzają, że mają już dość problemów ze mną. Najpierw zaczęły drętwieć mi kończyny, a teraz dodatkowo mam bardzo wydęty brzuch. Wyglądam jak kobieta w ciąży. Nie mam się w co ubierać, aby to przykryć, zamaskować. Boję się, że ludzie ze szkoły mogą wymyślić jakąś historyjkę, typu "Ona jest w ciąży". Są zdolni do czegoś takiego, jestem tego pewna.
Dlaczego moje życie musi być takie trudne?
Dlaczego to mnie musiała dotknąć ta choroba? Kiedyś byłam "bezproblemowym" dzieckiem, a teraz nie jestem w stanie dorównać mojemu młodszemu bratu.
Czuję się ciężarem dla rodziców. Być może tak właśnie jest...


  • awatar Skinny is beautiful ♥: Współczuje , twoi rodzice nie powinni cie tak ranić a w szczególności matka . Wytrzymujesz to jeżdżenie ? To musi być stresujące zwierzać się psychologowi ale mam nadzieję że ci to pomaga . Kochana trzymaj się ♥
  • awatar Anoreczka.: współczuję.. zwłaszcza takich rodziców :c
  • awatar S i L e N c E: Nasz świat jest okropny, niestety :( zanim zaczęłam z aną, mią, też byłam bezproblemowa, dobrze się uczyłam, a teraz... Prawdopodobnie nie zdam do następnej klasy. Ed niszczy życie :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Czuję się strasznie..
Wczoraj moja własna mama powiedziała mi żebym się ograniczyła z jedzeniem, bo już nabrałam ciała, a niedługo będę gruba jak tak dalej pójdzie.
Wracam na "dietę" 1200 kcal. Chcę znów być piękna.
Dodatkowo w szkole też nie mam łatwo. Oprócz tego, że mam mnóstwo testów i kartkówek, ludzie nie są spoko. Napewno nie.
Usłyszałam od przyjaciółki, że mój "przyjaciel" powiedział, że jestem pojebana bo nie mam czasu się z nim spotkać. Nie rozumie tego, że nie mam czasu. Odkąd zaczęłam się leczyć jeżdżę od szpitala, do psychologa kiedy tylko mam wolne popołudnie. Ewentualnie wolę posiedzieć od czasu do czasu w domu, pod kołdrą i pooglądać swój ukochany serial. Nienawidzę ludzi, z którymi przyszło mi żyć. Nie przyznam się przecież, że popsułam swoje zdrowie, a teraz muszę latać po lekarzach, moja mama mnie nie wspiera, nie mówiąc już o reszcie rodziny, a wszyscy ludzie, którym z czasem zaufam koniec końców mnie ranią..
Takie właśnie jest moje życie.



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
To już rok.. Rok odkąd popełniłam ten błąd. Zaczęłam się drastycznie odchudzać.
Powód? Chciałam być piękna. Piękna tak jak wszystkie te modelki z rozmiarem zero. Osiągnęłam swój cel.
Schudłam 18 kg. Chciałam więcej i więcej...

W dzień moich urodzin, 11 września mama zaprowadziła mnie do lekarza. Płakałam, gdy przekroczyłam próg przychodni. Powiedziałam, że nie chcę jej więcej widzieć, że nie jest już moją mamą. Wtedy jej oczy zalały się łzami. W końcu weszłyśmy do gabinetu. Pani doktor zważyła mnie i zmierzyła. Ważyłam 38 kg, miałam 170 cm wzrostu.
Pani doktor postawiła sprawę jasno- albo zacznę przybierać na wadze, albo wyląduję na OZO.
Wtedy zdałam sobie sprawę z tego jak wielki mam problem.
Wkrótce potem włosy zaczęły wypadać mi garściami, miałam skórę tak bladą jak śnieg, mimo że lato dopiero się skończyło, a mam ciemną karnację.
Wyglądałam jak żywa śmierć...
W okolicach grudnia ważyłam około 40 kg.
Moja droga była długa i trudna. Dziś ważę 53 kg. Jest to nadal za mało, aby dostać miesiączkę, której nie mam już prawie rok.
Niestety, choroba jest chorobą, a ja za każdym razem kiedy patrzę w lustro widzę grubasa, pokrakę. Nienawidzę siebie za to jak wyglądam. Mam połowę mniej włosów, a znów jestem tym kim byłam..
Co wieczór płaczę nad swoją figurą, nie potrafię nad tym zapanować..







Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›